czwartek, 24 września 2009

Soilwork - Stabbing The Drama (2005)


Na kolejnej płycie panowie z Soilwork poszli jeszcze bardziej niż wcześniej w stronę "modern amerykańskiego" grania, odbiegając nieco od melodic death metalu.
Czy postąpili źle? Moim zdaniem niekoniecznie.
Kompozycje na tej płycie doskonale się bronią i sprawdzają przy wielu okazjach.
Płyta rozpoczyna się tytułowym utworem, który jest dobry jak na początek, nie muszę przypominać, że refren z tego utworu zabija już na starcie, słychać, że Speed jest w dobrej formie.
Drugim na płycie jest bardziej agresywny od otwieracza "One With The Flies", doskonałe riffy, zmiany nastroju i tempa oraz dobry ale nie powalający refren.
Potem mamy kojarzący się z poprzednimi albumami "Weapon Vanity", mógłby spokojnie się znaleźć na poprzednim albumie albo na "Natural Born Chaos".
Po nim mamy "The Crestfallen", pierwszy utwór jaki usłyszałem z tej płyty, był umieszczony na płycie ze składanką dołączoną do jakiegoś pisma muzycznego.
W zasadzie utwór się nie wyróżnia, od taki typowy Soilwork.
Po nim mamy kolejny utwór do jakiego został nakręcony teledysk czyli "Nerve", refren tradycyjnie jak to już bywa w tym zespole pruje dupsko.
Potem mamy agresywnego jak nieszczepiony pies "Stalemate", najmocniejszy chyba utwór na płycie, nie pozbawiony jednak melodyjnego, zaśpiewanego czystym głosem refrenu.
Kolejnym na płycie jest "The Distance" zwrotki kojarzące mi się nieco z Testament, za to refren jest przezajebisty, jeden z najlepszych na płycie.
Następnie mamy niezbyt ciekawy "Observation Slave", wyróżniający się przetworzonymi wokalami w pierwszej zwrotce a tak to jest słabawo.
Po nim moment wytchnienia w postaci najłagodniejszego utworu na płycie "Fate In Motion", który również mnie nie powala.
Potem już zaraz mocny przypierdol w postaci "Blind Eye Halo", niemalże death metalowy kawałek, obok "Stalemate" najcięższy na płycie, są dawno nie słyszane blasty, jest kanonada perkusji, jest ogień z dupska!
Na zakończenie mamy całkiem niezły utwór z ciekawym melodycznie refrenem "If Possible". 
Podsumowując, płyta słabsza od poprzedniczki ale trzymająca jednak należyty poziom, są zróżnicowane kawałki, które na pierwszy odsłuch mogą się kojarzyć jednak z tym co zespół robił na poprzednich płytach ale w pewnym sensie jest to krok w przód.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz